Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegląd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przegląd. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2013

Pierwsze klocki

Klocki to jedna z najpopularniejszych zabawek. Pozwalają ćwiczyć koordynację oko-ręka, rozwijają zdolności przestrzenne, kreatywność i zachęcają do współpracy.
Thomas Eakins, Baby at Play 1876 Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Eakins,_Baby_at_Play_1876.jpg
Obserwując dzisiejszy rynek klocków, można stwierdzić, że ich producenci są niezwykle kreatywni (pewnie wcześniej bawili się klockami). Kiedyś – mam na myśli dzieciństwo mojego brata nieco młodszego ode mnie – dominowały klocki drewniane, ale nie dorównywały liczbą wzorów dzisiejszym. W drugiej połowie XX wieku pojawiły się klocki plastikowe – w najprostszej postaci, czyli prostopadłościany z wypustkami umożliwiającymi stawianie jednego na drugim. Te też dobrze pamiętam, w pewien sposób fascynowały nas. Obecnie, jak już wspomniałam, bogactwo form klocków drewnianych może zaskakiwać. Klocki plastikowe zdają się nie mieć żadnych ograniczeń. Sposoby ich łączenia i kształty mogą przyprawić o zawrót głowy. Nie wiadomo, które wybrać. A do tego dochodzi wykorzystanie magnesów w klockach...
Najmłodsi – niemowlęta – mogą bawić się klockami z materiału. Takie klocki łatwo się pierze. Można je brać do buzi. Zazwyczaj pełnią one rolę zabawki sensorycznej. Są uszyte z różnych rodzajów materiału i zawierają wewnątrz dzwoneczki lub coś grzechoczącego. Burzenie mini wieży z takich klocków, a na tym polegają zazwyczaj pierwsze kontakty z klockami, niczym nie grozi maluchowi. Kiedy z czasem zaczyna sam ustawiać jeden klocek na drugim, też jest bezpieczny.
Fisher-Price Miracles & Milestones Mix & Match Blocks, źródło: www.amazon.co.uk
Choć lubimy zabawki drewniane a drewniane klocki podobają się nam, szukaliśmy czegoś bezpiecznego dla dziecka poniżej roku. Moją uwagę zwróciły miękkie, lekkie, wilekością dostosowane do możliwości małych rączek, z zaokrąglonymi brzegami, nietoksyczne, łatwe do mycia klocki Clemmy firmy Clementoni odpowiednie dla dzieci powyżej 9 miesiąca (9M+). Poniżej przykład podstawowego zestawu tych klocków. Dostępne są też zestawy z figurkami, które mogą być zachętą do zabawy.
Z racji nasilonego ząbkowania małej N w pierwszym momencie klocki były głównie gryzione, czego po nich teraz nie widać. Kolejnym krokiem było wyrzucanie klocków z pojemnika. Wkrótce doskonałą zabawą okazało się burzenie wież i różnych innych konstrukcji przygotowanych przez dorosłych. Wszelkie zabawy z sypiącymi się klockami nie budziły obaw o bezpieczeństwo malucha, któremu jeszcze sporo brakowało do roku.
Prawie równolegle zainteresowaliśmy się klockami magnetycznymi Gbaby firmy Geomag, gorąco polecanymi tutaj. Są one przeznaczone dla dzieci 10M+. I to był strzał w 10. Mała panienka szybko odkryła, że klocki przyciągają się. Przez analogię próbowała w podobny sposób łączyć miękkie klocki Clemmy i nie mogła się nadziwić, dlaczego one nie trzymają się razem po przyłożeniu jednego do drugiego.
Obecnie klocki Gbaby noszą nieznaczne ślady małych ząbków. Uspokoiło nas, że Geomag – szwajcarski producent zapewnia, że materiał, z którego są klocki zrobione, pochodzi z Niemiec i jest bezpieczny dla maluchów (czyt. nietoksyczny).
Po okresie rozkładania świnki i owieczki na czynniki pierwsze, przyszedł czas składania. Mała N była przyzwyczajona do widoku dwóch pólkul złożonych w kulę. W jednej z zabaw dostała je połączone inaczej. Z miną wyrażającą dezaprobatę stosunkowo sprawnym ruchem rozdzieliła je i utworzyła kulę. Od tej pory była to doskonała zabawa. My toczyliśmy w jej kierunku dwie złączone półkule a ona turlała w naszym kierunku kulki.
I tu chciałabym zwrócić uwagę na przemijalność jednych klocków i nieprzemijalność drugich. O ile klocki z tkaniny dla młodszych niemowląt są zabawką na krótką chwilę a klocki Clemmy są tylko wstępem do klocków LEGO, to klocki Gbaby mogą posłużyć znacznie dłużej. Nie wyzbywajmy się ich zbyt szybko. U nas tymi klockami świetnie bawią się również dorośli. Magnesy znajdują się w sześcianach, które mają dwie ściany płaskie pozostałe cztery z wklęśnięciem, w walcach i w półkulach. A półkule bywają rozmaite. Mogą być cięższe lub lżejsze. W niektórych klockach magdnesy przemieszczają się, co sprawia, że możliwości przyciągania się zewnętrznie podobnych klocków mogą zaskakiwać. Pozwala to np. na przyłączanie półkuli z ruchomym magnesem pod kątem 45 stopni. Poniżej przykład nieco rozbudowanej konstrukcji.
Wspomnę jeszcze o zwierzętach, które podnoszą atrakcyjność klocków Gbaby, zwłaszcza w początkowym okresie. Mnie urzekły kraby i rozgwiazda, nie mogę odmówić uroku śwince i owieczce. Gwoli uzupełnienia informacji wspomnę o zestawie z sorterem klocków.
Źródło: http://www.geomagworld.com/en/products/gbaby/sea
Jaką znakomitą zabawką mogą być klocki Gbaby pokazuje film dostępny również na stronie producenta.

sobota, 9 lutego 2013

Pi pi pip – czyli zabawa samochodzikami

Do napisania o zabawach z samochodzikami przymierzałam się od dawna. W moim odczuciu jest to obowiązkowa zabawka wszystkich dzieci. Jest jakaś przyjemność w popychaniu tych pojazdów po podłodze. Można też robić zawody, który samochodzik pojedzie dalej. Z czasem można zacząć kolekcjonować modele ulubionych marek.
Zatrzymajmy się przy maluchach. Wspólna zabawa samochodzikami opiekunów z maluchami siłą rzeczy wymusza zejście opiekuna na podłogę, czyli do poziomu, na którym porusza się maluch. Nic dziwnego, że dziecko ogromnie się cieszy, kiedy ma nas tak blisko i NISKO. A taka radosna zabawa może być doskonałą okazją do wdrażania malucha do bycia „uczestnikiem ruchu drogowego”. Zabrzmiało poważnie? :-) Porozmawiajmy o skrzyżowaniach, światłach, znakach drogowych, pasach dla pieszych, parkingach...
W związku z tym, co napisałam wyżej, nic dziwnego, że rozglądałam się za samochodzikami odpowiednimi dla najmłodszych. Spodobały mi się malutkie (długości 9 cm) ładnie lakierowane drewniane na gumowych kółkach produkty firmy Vilac. Nie bez znaczenia był fakt, że zostały wyprodukowane we Francji, a więc nie w Chinach.
Dziś wiem, że Vilac ma w ofercie drewniane samochodziki już dla dzieci obchodzących swoje pierwsze urodziny. Mają one długość 15 cm. Zainteresowani mogą poszukać w Internecie. Poniżej dwa modele, które bardzo mi się spodobały: pierwszy ma kolorowe kółeczka do przesuwania, drugi można łatwo chwycić rączką.
Vilac – boulier blanche 2304W, Vilac – Voiture 1er âge 2296R
Przejdźmy jednak do tych mniejszych samochodzików. Są one przeznaczone dla dzieci od dwóch lat. Wybór jest spory. Samochodziki te, jak wszystkie od tego producenta, są z litego drewna, pokryte bezpiecznym lakierem, a ich kółeczka są gumowe. W omawianej kategorii samochodzików o długości 9 cm znajdują się rarytasy, na widok, których uśmiechną się rodzice bądź dziadkowie. Są to: Fiat 500, Citroёn 2CV, Volkswagen garbus i Mini.
Vilac: 2251 Mini 500, 2254 Mini 2 CV, 2255 Mini Coccinelle, 2256 Mini Mini
Pewnie niejeden maluszek zapragnie mieć samochód typu kombi lub SUV.
Vilac: 2258 Mini Ludospace, 2259 Mini voiture tout terrain
Moim marzeniem jest, żeby wiele sklepów miało w swojej ofercie któryś model z numerem telefonu 112, jak choćby ten pojazd straży pożarnej. Dzieci powinny jak najwcześniej poznać ten numer. Ponieważ większość ludzi jest wzrokowcami, warto ten numer dzieciom utrwalać choćby podczas zabawy takim pojazdem.
Vilac: 2262 Mini coupè
Egzemplarze tych malutkich samochodzików Vilaca, które udało nam się wypróbować, poruszają się rewelacyjnie. Lekko pchnięte jadą prosto przed siebie na znaczne odległości.
Podobne samochodziki produkują również inne firmy. Obecnie na polskim rynku jest duża oferta firmy Bajo. Wiele małych samochodzików jest przeznaczonych już dla dzieci od 1 roku. Ich długość wynosi od 6,5 cm do 9 cm. Poniżej porsche i garbus.
Przy okazji pisania o samochodzikach chciałabym wspomnieć o zestawach magetycznych. W takim zestawie firmy Vilac znajdują się trzy drewniane pojazdy podzielone na trzy części. Można je dowolnie składać, każda wersja jest dobra do zabawy – co widać na zdjęciu poniżej. A same zabawy magnesami dostarczają dużo radości osobom w każdym wieku.
Vilac – 6173 Rigol'auto
Można też samemu zrobić samochody. Bardzo spodobał mi się pomysł, który pojawił się na Facebooku, na funpage’u Recicl’artHT.
Źródło: http://www.facebook.com/ReciclarteHTAveiro#!/photo.php?fbid=287650094671303&set=a.131501850286129.15933.131487876954193&type=1&theater
Za czasów mojego dzieciństwa budowaliśmy ulice dla samochodzików z klocków lub wyznaczaliśmy je sobie na dywanach – podłoga często była wodą trudną do pokonania. Kiedy moje córki były małe, pojawiły się dywaniki z jezdniami. Dziś wybór jest znacznie większy.
Można kupić drewniane autostrady do samodzielnego złożenia przez dzieci od 3 lat, jak ta firmy PLAN TOYS.
PLAN TOYS 6078 autostrada de lux
Oczywiście jest duży wybór dywaników z miastami i ulicami, parkingami, torami wyścigowymi. Różnią się one jakością i ceną. Jako przykład załączam zdjęcia dywaników projektu tureckiej mamy dwójki dzieci a zarazem architekta, Traffic Blue IVI 03-2 i IVI Farm with Pond and Roads:
Innym pomysłem mogą być puzzle. Mają je w swojej ofercie różne firmy, np.: Vilac, Janod, Lilliputiens. Zwróciłyśmy uwagę na puzzle firmy Djeco – La ville, DJ07161, które można układać na kilka sposobów. Co więcej w komplecie są całkiem udane znaki drogowe.
Jednak największe możliwości daje taśma DOMOSTRADA – NAKLEJ ULICE polskiej firmy ZUZU TOYS. Doskonale trzyma się podłogi, farba na taśmie wytrzymuje kilka dni chodzenia po niej. Po zerwaniu taśmy na podłodze nie ma śladów.
Gdyby komuś zamarzyły się bardziej dopracowane skrzyżowania, może sięgnąć po szwedzką taśmę.
Źródło: http://familyroom.se/product.asp?product=7865
Nie ukrywam jednak, że 'z wielką nieśmiałością' uśmiecham się do ZUZU TOYS z prośbą o drugi wzór ze skrzyżowaniami, będący uzupełnieniem pierwszego, obecnego nie tylko w polskich domach ale i w przedszkolach.
Czas na znaki drogowe. Dla maluchów najlepsze będą drewniane i tylko o takich tu napiszę. Z moich poszukiwań wynika, że w polskich sklepach można wybierać. Ale niestety prawdziwe znaki drogowe różnią się nieco w zależności od kraju, a tu się okazuje, że różnią sie nawet w zależności od producenta.
Bardzo spodobał mi się komplet znaków brytyjskich a właściwie elementów architektury drogowej, ze względu na charakterystyczną budkę telefoniczną, skrzynkę pocztową, przystanek autobusowy i cudowne parkometry. Polecam zwrócić uwagę na światła drogowe, na jednym pali się światło zielone, na drugim czerwone z żółtym.
Bigjigs Toys Ltd, Signs Pack BJR053 – wysokość 7 cm
Najłatwiej jest kupić zestawy znaków niemieckich producentów. Poniżej kilka przykładów.
Goki WM 397 – wysokość 10 cm
Plan Toys 6203 – wysokość 7 cm
Small Foot Design Verkehrsschilder 7064 – wysokość 13 cm
Wehfritz Verkehrserziehung 040525 – wysokość 10 cm
I jeszcze znaki pochodzące z Hiszpanii. Są one dostępne w sklepach z pomocami dydaktycznymi dla szkół jako pomoc do wychowania komunikacyjnego. W bawełnianym woreczku znajduje się 16 drewnianych znaków.
Goula, Saco Señales De Tráfico
A na zakończenie zabawka dla dwulatków, która może być ozdobą półki również starszego dziecka.
Vilac – Old sport 2286, długość 20 cm
Linki: Vilac, Bajo, Plan Toys, IVI, Djeco, ZUZU TOYS, Bigjigs, Goki Toys, Small Foot Design, Wehfritz, Goula
MOŻE RÓWNIEŻ ZAINTERESOWAĆ CIĘ:
Nie narażajmy naszych dzieci – o przechodzeniu przez ulicę

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Świat zwierząt w pierwszych miesiącach życia dziecka

Małe dzieci często otrzymują w prezencie pluszowe zwierzątka. Warto zadbać, żeby nie były to same misie tylko przestawiciele najróżniejsze gatunków zwierząt. Nie namawiam tu do tworzenia całego pluszowego zoo, ale można dziecku kupić np. osiołka, żabkę, krowę, kaczkę, pingwina lub lamę.
O czarno-białych pluszakach wspomniałam w poprzednim wpisie na temat świata zwierząt. Ale od pewnego momentu wyraziste kolory przyciągają uwagę maluszka. Należy jednak być ostrożnym i nie przesadzać. Żeby dziecko mogło skupić wzrok na danej zabawce, jej otoczenie nie powinno być równie kolorowe.
Poniżej zaprezentuję przykłady różnych zabawek dla niemowląt, które mogą przybrać formę zwierząt. Moim celem jest jedynie pokazać, że jest w czym wybierać. Warto zawsze pamiętać: zabawki bezpieczne dla niemowląt muszą mieć oznaczenie 0+.
Na początek przytulanka z odgłosem bijącego serca. Podobno pomaga uspokoić maluszka. Pozostawiam to czytelnikom do oceny. Gdyby ktoś, chciał sprawić taki prezent, to do wyboru są różne zwierzęta. Poniżej żółw Pedro firmy Sterntaler.
Na łóżeczkach małych dzieci często umieszcza się pozytywki. Na zdjęciu krówka i biały lisek firmy Moulin Roty oraz ślimak Stuart firmy Sterntaler.
Karuzele i mobile towarzyszą maluchom leżącym w łózeczkach. Chciałabym zwrócić uwagę na karuzelę firmy Skip Hop z trzema różnymi ptakami i sówki firmy Zuzu Toys.
Piękne mobile produkuje firma Djeco, poniżej The African savannah.
Zawieszki ze świata zwierząt mogą być zabawnym elementem na wózkach. Choćby takie duże kolorowe owady, które przysiądą na pałąku, jak prezentowane motyl, biedronka i pszczoła firmy Sassy. Albo sowa z jeżem z firmy Lilliputiens.
Z czasem niemowlę samo zaczyna bawić się zabawkami wydającymi dźwięki. Grzechotki mogą przyjmować różną postać. Poniżej przykłady grzechotek: rak Mols firmy Deglingos, osiołek firmy Steiff i papuga Heart Felt Pippa firmy OB Designs.
W małej rączce w pewnym momencie zmieści się piszcząca zabawka. Tu prezentuję żabkę Croakos firmy les Deglingos, myszkę les jolis firmy Moulin Roty i żyrafę firmy Lilliputiens.
Z czasem dzieci chętnie bawią się zabawkami o różnych fakturach i wydających przy okazji zabawy różne dźwięki. W tej grupie zabawek wybór wydaje się być ogromny, a dominują zwierzęta. Tu tylko trzy przykłady: owieczka firmy Skip Hop, kot firmy Moulin Roty i wilk firmy Ebulobo.
Również wszelkiego rodzaju maty edukacyjne najczęściej są wyposażone w pluszowe zwierzaczki. Tym razem inni sowy przyjaciele z drzewa firmy Skip Hop zdobią piękną matę edukacyjną.
Ząbkujące maluchy wkadają do ust wszystko. Oto przykłady gryzaczków, które mnie urzekły, oba to produkty firmy OB Designs: koala Keith i pingwin Pate.
Mam nadzieję, że powyższe przykłady pokazały, że możliwości jest wiele i warto przez chwilę poszukać,a nie kupować pierwszą z brzegu zabawkę w sklepie-molochu. Lepiej poszukać w mniejszych, ale lepszych sklepach. Na przestrzeni dwóch lat, które minęły od pojawienia się mojej pierwszej wnuczki do urodzenia się drugiej, powstało wiele bardzo dobrych sklepów z artykułami dla dzieci – zazwyczaj prowadzą one sprzedaż internetową, a liczne też stacjonarną. Właściciele tych sklepów poszukują produktów w sposób świadomy, przemyślany. Warto korzystać z ich wyborów.
Cenię sobie te sklepy internetowe, które umożliwiają wyświetlanie zabawek z podziałem na kategorie wiekowe, a w tym wyróżniające zabawki dla niemowląt.
Linki:
MOŻE RÓWNIEŻ ZAINTERESOWAĆ CIĘ:
Świat zwierząt dla najmłodszych

piątek, 11 stycznia 2013

Świat zwierząt dla najmłodszych

W kilku postach chcę pokazać, jak można przybliżać świat zwierząt małemu dziecku, poczynając od pierwszych miesięcy życia.
Od pewnego czasu zaleca się stymulowanie zmysłu wzroku już od pierwszych dni życia. Należy w tym celu umieszczać w niedużej odległości od oczu noworodków przedmioty lub rysunki w kontrastowych barwach. Powinny one mieć proste kształty, ostre kontury, duże rozmiary. Można zaczynać np. od wydrukowanych szerokich czarno-białych pasków. Wielobarwne zabawki w tym okresie życia nie są tak dobrze widoczne dla dziecka, a więc zdają się być zbędne. Poniżej zamieszczam przykład kartki z kontrastowymi rysunkami dla noworodków, którą można pobrać i wydrukować pod podanym poniżej adresem.
Źródło: http://babystrology.com/baby-learning/infant-visual-stimulation/infant_visual_stimulation.pdf
W ślad za zaleceniami na rynku pojawia się coraz więcej czarno-białych: zabawek, książeczek miękkich i kartonowych a także pościel. Nad pościelą dwukolorową nie będę się rozwodzić, bowiem trudno sobie wyobrazić układanie noworodka lub nawet kilkumiesięcznego niemowlęcia w łóżeczku z poduszką i kołdrą. Ale warto poszukać na pierwsze miesiące dwukolorowych osłonek na łóżeczka. Zamiast pastelowych różów czy błękitów znacznie lepszym dla rozwoju dziecka są właśnie te czarno-białe.
Ponieważ postanowiłam pisać o świecie zwierząt, to spośród zabawek polecam czarno-białe zwierzątka pluszowe, a jeszcze lepsze będą uszyte z bawełnianego grubego sztruksu. Dwa lata temu trudno było znaleźć takie zabawki – pamiętam nieliczne pojawiające się w momencie, kiedy wnuczka widziała już dobrze kolory. Obecnie chyba każdy liczący się producent zabawek pluszowych umieścił je w swojej ofercie. Wiele z nich to miniatury zwierząt, które w naturze są lub bywają czarno-białe. Dobrymi przykładami są panda, dalmatyńczyk, zebra, orka, sroka, pingwin, krowa czy kot. Kupując zabawki pamiętajmy o bezpieczeństwie małego dziecka. Oczywiście te, które wkrótce mogą trafić do rąk dziecka powinny być oznaczone 0+. Jeśli zdecydujemy się posadzić w pobliżu maleństwa zabawki przeznaczone dla starszych dzieci, to musimy mieć pewność, że nie będą zbyt wcześnie dotykane.*
Die Spiegelburg – Zebra Emma dwie wersje: 6689 pluszowa i 25466 ze sztruksu
Z myślą o najmłodszych produkuje się miękkie książeczki, które można rozstawić w łóżeczku – dostępne na naszym rynku już dość długo. Wiele z nich jest dwustronnych, tzn. z jednej strony są bardzo proste obrazki czarno-białe, z drugiej wielokolorowe na późniejsze miesiące. Poniżej przykład miękkiej książeczki ze zwierzętami.
Źródło: http://weegallery.com/store/jungle-soft-book.html
A oto inna książeczka z materiału w trzech kolorach, a do tego z metkami.
Źródło: http://www.editions-tourbillon.fr/spip.php?article317
Innym rozwiązaniem są zestawy kilku pojedynczych dwukolorowych obrazków na kartonikach i tu już zwierzęta są popularnym elementem. Kartoniki z obrazkami można powiesić nad łóżeczkiem na karuzeli.
Źródło: http://weegallery.com/store/pets-collection-art-cards-for-baby.html
Bogactwo świata zwierząt znajdziemy w książkach obrazkowych kartonikowych. Taka książka to inwestycja na dłużej, bo potem będziemy mogli wykorzystać ją do wzbogacania słownictwa. Czym może zaowocować takie działanie, zdradzę pisząc o wyprawie mojej wnuczki do zoo.
Dziś pozostajemy w świecie noworodków i niemowląt. W 2011 roku pojawiły się trzy polskie dwukolorowe książeczki w serii „Oczami maluszka”, jedna z ilustracjami czarnymi na białym tle, druga z białymi na czarnym, trzecia ma połowę ilustracji czarnych na białym i połowę białych na czarnym. Właśnie zbliża się premiera czwartej. Te książeczki mogą stanowić zaczątek biblioteki malucha.
Ale ja nie byłbym sobą, gdybym mając w zasięgu ręki takie dwukolorowe lektury spoczęła na laurach. Dla mojej niedawno urodzonej drugiej wnuczki szukałam czegoś specjalnego. Za sprawą ukochanej klimatycznej księgarni trafiłam na książeczki autorstwa Xaviera Deneux (znowu Francuz! – czyżby Francuzi najlepiej łączyli rozumienie potrzeb dziecka z pięknymi ilustracjami?). Dwa lata temu jeszcze niestety nie mogłam o sobie powiedzieć educated consumer w odniesieniu do zakupów dla małych dzieci. Dlatego nie znalazłam ich wcześniej. Nasze blisko dwumiesięczne obecnie maleństwo z zainteresowaniem wpatruje się w angielską wersję książeczki Mes animaux. Książeczki, od chwili ukazania się w 2007 roku, wydanej już w wielu językach w różnych miejscach na świecie. I to właśnie ta książeczka zainspirowała mnie do napisania tego tekstu.
Niezwykle proste, przejrzyste a zarazem piękne czarno-białe ilustracje są ozdabiane plamkami w innym kolorze, podobnie jak na okładce. Urzekły mnie, babcię, niewielkie znajdujące się w różnych miejscach okrągłe otwory ukazujące fragment kolejnej strony, a jednocześnie stanowiące fragment aktualnie oglądanego obrazka. Odnoszę wrażenie, że autor tworząc książkę bawił się równie dobrze jak ja przeglądając ją. Książeczka liczy wiele stron, a więc zwierząt do poznania jest sporo. Poniżej przykłady kilku z nich.
Źródło: http://www.editions-tourbillon.fr/spip.php?article206
Ciekawostką może być informacja, że opisywana książeczka jest we Francji sprzedawana w pakiecie z pluszową pandą.
Źródło: http://delivrer-des-livres.over-blog.com/article-idee-cadeau-les-coffrets-tourbillon-enfants-61922067.html
Xavier Deneux – warto zapamiętać tego artystę z Paryża. Bogaty przegląd ilustracji jego autorstwa można obejrzeć po wpisaniu w przeglądarce imię i nazwisko i wybierając Grafikę. A może któreś z naszych wydawnictw pokusi się o wydanie chociaż kilku jego książek. Maksymalnie uproszczone ilustracje, które zawsze mają w sobie coś ujmują też dorosłych.
Pod urokiem książki Xaviera Deneux o cyrku pozostaje autorka niezwykle ciekawego i użytecznego bloga „Poza Rozkładem”. Warto przeczytać i obejrzeć jej wpis zatytułowany „Chciałabym być dzieckiem” z lutego 2011 roku. Kilka miesięcy później ta sama autorka zamieściła kolejny ciekawy wpis poświęcony czarno-białym książeczkom.
*Dla bezpieczeństwa dziecka radziłabym nigdy nie kupować z myślą o małych dzieciach zabawek z przyszywanymi elementami – nawet znani producenci przyszywają oczy zabawkom dla dzieci poniżej 3 lat – zamiast zrobić wyszywane, a w tym wieku łatwo o połknięcie urwanego oczka.
MOŻE RÓWNIEŻ ZAINTERESOWAĆ CIĘ:
Świat zwierząt w pierwszych miesiącach życia dziecka